Liberlandia powinna produkować papier.

Skąd ta pewność?

Raczej: CZY Liberlandia powinna produkować papier?

Pisać można przecież nie tylko na papierze.

Pisać można na wodzie.

Także w powietrzu.

A na powietrzu? Chyba nie. No chyba, że ktoś wie gdzie jest powierzchnia powietrza. W wodzie też można pisać, ale lepiej na wodzie, bo woda ma powierzchnię.

Powierzchnię ma też ziemia. Ma bardzo różne powierzchnie i na każdej można pisać, aczkolwiek każda powierzchnia wymaga innej techniki pisania. Zresztą na wodzie też można pisać różnymi technikami. Co zostało opisane w pewnym traktacie zatytułowanym Akwagrafia. W powietrzu też można pisać różnymi technikami, ale nie ma to większego znaczenia, albowiem zmiana techniki niczego nie zmienia – piszący w powietrzu, niezależnie od wybranej techniki, zawsze wygląda jakby się gimnastykował, albo wykonywał akrobatyczne ewolucje raczej nie przywołujące skojarzeń z pisaniem. Zastanawiające, że w ziemi znacznie łatwiej pisać niż w wodzie i w powietrzu – w wodzie i w powietrzu nie da się wydrążyć tunelu. Czy pisząc w tunelu piszemy w ziemi, czy na ziemi? Czy jednocześnie w i na? Jeszcze bardziej zastanawiające...

W ogóle pisanie na wodzie i w powietrzu tym różni się od pisania na ziemi, że tylko piszący wie, że pisze i wie co pisze, zresztą tylko przez chwilę, tylko w momencie pisania, bo tego, co napisał, przeczytać już potem nie może.

Zaś to, co zastało napisane na ziemi można potem przeczytać, lecz często z trudem, a im później, im więcej czasu upłynęło od napisania, tym trudniej. Wiatr, deszcz, trawy, zioła, krety i najrozmaitsze byty nie są zainteresowane naszymi bazgrołami.

Pisać można też na liściach, ale te lubią się ruszać, przesuwać, więdnąć, schnąć, spadać, skutecznie deformując to, co napisaliśmy, a często wręcz nasz wysiłek niwecząc. Można też wycinać litery w korze, ale to dosyć kłopotliwe i dosyć brutalne, chociaż rany w korze zabliźniają, a z czasem nawet te blizny znikają i tak drzewo wchłania nasz poemat.... Ha! Jaki tam poemat! Któż by się porywał na wycięcie w korze wielowersowego poematu. To już lepiej kuć w kamieniu. Skała przynajmniej przetrwa tysiące, miliony lat, aczkolwiek nie gwarantując, że przetrwa z nią to, co w niej wykujemy.

A to o to chodzi. Żeby nasze słowa trwały i trwały.

Pisać można też na ekranie, lecz cóż ekran. Pstryk! I już nie ma ekranu. Chociaż mówią, że to co raz trafiło do sieci, co się w nią zaplątało, zostaje w niej na zawsze. Oczywiście dopóki trwa ta sieć. Bo cóż sieć. Pstryk! I już nie ma sieci.

Zatem papier to całkiem niegłupie rozwiązanie. Właściwości ma niezwykłe. Chyba najlepszy stosunek trwałości do kruchości.

A własny papier...... O tak. Papier nieobojętny. Papier nasycony znaczeniami. Papier semantyczny. Papier tutejszy..... Na przykład z jabłek. Nie tylko z papierówek. Z kronselek, antonówek i koszteli też. Z wszystkich. Podobno taki papier jabłkowy jest bardzo interesujący. I łatwy w produkcji..... Papier z pokrzyw. Bo pokrzywa jest włóknista. I pokrzyw jest tu pod dostatkiem. A papier z paproci? Mógłby być też papier z pulpy trawiastej (czy trawnej?). Mnóstwo jej produkuje kosiarka.... I co dalej robić z taka pulpą?

Co w ogóle dalej robić? Produkować atrament? Toner do drukarki z popiołu? A drukarkę? Ach, wystarczy wystrugać czcionki z drewna....

I tak obsesja nieobojętności, obsesja wszechuczestnictwa, wszechsemantyczności przeradza się w obsesję samowystarczalności.

Raz już wyciąłem literki w klockach z drewna jabłoniowego. Ich kształt jest pochodną kształtu klocków – klocki są walcowate, cieńsze i grubsze, jak to gałęzie, każdy ma inny przekrój, mniej lub bardziej zbliżony do koła..... Ciekawa byłaby historia jabłoni spisana na jabłkowym papierze i złożona jabłoniowymi czcionkami i wydrukowana farbą na bazie jabłkowego soku.... Żmudna robota – wycinanie czcionek.... Drugi raz by mi się nie chciało. Chyba. Ale papier? Ciągle mi ten papier siedzi w głowie. Chyba mam w głowie papierową pulpę. Chyba tak.

Papiernia.

LWPS.

Liberlandzka Wytwórnia Papierów Semantycznych.

Nie. Lepiej będzie CPS.

Czerpalnia Papierów Semantycznych.

Brzmi dobrze. Podobno nazwa najważniejsza.

<<<