To zastanawiające, że do tej pory nie odbyły się żadne zawody w staniu. Kiedyś, dawno temu, czytałem w pewnej książce o człowieku, który ustanowił światowy rekord w staniu. Rekord był zaiste zdumiewający, gdyż wynosił siedemnaście lat. Pewne wątpliwości budzi fakt, iż spał on oparty o deskę, co można by zinterpretować nie jako stanie, lecz leżenie wertykalne, a jeśli tak, to należałoby przyjąć, że stał zaledwie dziesięć lat, co też jest wynikiem ledwie mieszczącym się w wyobraźni przeciętnego człowieka mającego dosyć już po godzinie czy dwóch. To zaś prowadziłoby do dalszych komplikacji, których rozwiązanie wymagałoby podania bardzo precyzyjnych definicji stania i leżenia (żeby nie mylić leżenia ze staniem horyzontalnym). Zostawmy to jednak. Tym bardziej, że nie pamiętam jakie były powody tak długiego stania – nie pamiętam czy w ogóle wiedziałem, czy były one w tej książce opisane. Wiem, że rekordzista nie konkurował z nikim, że jego rekord nie był wynikiem zawodów w staniu. Wiem, że ten rekord był niejako efektem ubocznym. Został ustanowiony przy okazji, bez żadnych intencji. Prawdopodobnie ów człowiek stał, bo stanie było pewną formą medytacji, było okiełznywaniem ciała-i-ducha – więc także próbą uwolnienia się od ciała-i-ducha. Chyba tak. Chyba nie stał on po to, żeby ustanowić rekord w staniu, gdyż pojęcie rekordu było mu obce. Nie mogę tego sprawdzić, gdyż książka zaginęła. Nie chce mi się jej szukać, choć znalezienie jakiegoś egzemplarza nowego, uaktualnionego wydania nie stanowiłoby żadnego problemu. Nie chce mi się też szukać informacji o staczu-rekordziście, o tym lub o innym, bo przecież nie jest wykluczone, że ktoś do tej pory stał od tamtego dłużej. Niech to pozostanie rodzajem legendy . . . . .
Istotne w tej legendzie jest to, że chodziło o stanie zupełnie normalne. Brak opisu sugerował, że nie było w sposobie stania nic nadzwyczajnego, co wymagałoby opisu, dlatego go nie zamieszczono. Nie było to stanie nienormalne. Na jednej nodze. Raz na jednej, raz na drugiej. Na rękach. Na głowie. Boso na rozżarzonych węglach (komu by się chciało utrzymywać żar przez siedemnaście lat? ach! to byłaby medytacja równie dogłębna i atrakcyjna jak owo stanie). Na gwoździach. Na tłuczonym szkle. A jeśli żaden z wymienionych wariantów nie został wspomniany, ani żaden z innych możliwych, a jest ich zapewne ilość niezliczona, to znaczy, że żadne udziwnienia nie wchodziły w grę. Po prostu stał siedemnaście lat i tyle. Przez siedemnaście lat robił coś najprostszego i najzwyklejszego. A co się stało po tych siedemnastu latach? Usiadł? Położył się? Poszedł? Pobiegł? Czy w ogóle mógł się poruszać? Doznał wreszcie oświecenia czy wreszcie umarł? Umarł na stojąco? I dalej stał? Śmierć wertykalna. Trup pionowy... Interesujące.

Tak. Z pewnością gdyby ktoś robił zawody w staniu, to polegałyby one na tym, kto stałby najdłużej. Właśnie ten by je wygrał. Wziąwszy jednak pod uwagę tak niewiarygodny rekord, trudno sobie wyobrazić zawody trwające choćby i kilka lat. Lub nawet jedynie kilka miesięcy. Tylko kilka tygodni. Nic tylko stoją i stoją. Nuda. Dla wszystkich. Dla zawodników, sędziów i widzów. Zatem powinny to być inne zawody. Kto stoi szybciej. Lub wolniej. O tak. To byłoby znacznie bardziej interesujące. To nawet byłoby fascynujące. Lecz najbardziej fascynujące byłoby samo określenie prędkości stania.

Zupełnie inaczej ma się sprawa w przypadku stawania. Jak również wstawania. Bardziej wstawania niż stawania. O tak, wstawanie to coś zupełnie innego niż stanie. I niż stawanie. Na przykład: wstać sto razy z huśtającego się hamaka – wstać, stanąć, znieruchomieć na dwa głębokie oddechy, położyć się do hamaka, zakołysać dwa razy i wstać...

I TAK DALEJ. I tak dalej. I tak dalej. I tak dalej...

Nieprawdą jest również mniemanie, jakoby stanie było pozbawione elementu współzawodnictwa. Wiadomo, nie od dziś, że są dwa rodzaje współzawodnictwa: z kimś i z samym sobą. Jeśli nawet trudno dopatrzeć się w staniu tego pierwszego, to z łatwością da się zauważyć to drugie, a jego poziom jest zdecydowanie większy niż w innych dyscyplinach. Największy. Wielu ludzi spędziło życie siedząc lub leżąc. Niewielu spędziło życie stojąc. Jeśli w ogóle ktokolwiek.

Niemniej chcąc dochować wierności olimpijskiemu hasłu szybciej wyżej mocniej wybieram bez wahania szybciej. Nie chcę stać wysoko. Nie chcę stać mocno. Chcę stać szybko. Jak najszybciej.